21 sierpnia 2011


Ostatni weekend przeminął pod znakiem dog frisbee.
Ze względu, że i warunki miałam, i chęci, jakiś czas temu zgłosiłam się jako chętna do organizacji Latającej Akademii Dog Chow w Częstochowie. No i się udało, seminarium się odbyło.
Ze względu na chore serduszko Libry, towarzystwa w cieniu drzew dotrzymywała mi Umcia - pies może jeszcze młodziutki, który ma pstro w głowie, ale z którym (nie ukrywając) wiąże jakieś nadzieje na przyszłość. Biorąc ją na semi, chciałam pobawić się z nią na oczach pana Darka Radomskiego i dowiedzieć się co robię źle lub chociażby czy mogę zrobić coś jeszcze. Mała mnie nie zawiodła - przez nudne siedzenie na uwięzi, kiedy ja ćwiczyłam rzuty, gdy nadeszła jej kolej na pokazanie się, pracowała pięknie (chociaż maksymalnej motywacji nie miała). Bardzo chętnie wymieniała się zabawkami, przeciągała, przynosiła rzucane aporty. Od czasu do czasu jedynie jej uwagę przyciągali ludzie, którzy (niestety) nagradzali ją za to głaskaniem. W związku z tym postanowiłam zmodyfikować jej dotychczasową socjalizację - ale o tym później.
Jak już pisałam - Umcia zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. Jako pracę domową dostaliśmy udoskonalanie szybkiego powrotu. Ja również zyskałam BAAAARDZO dużo - wyeliminowałam błędy w wyuczonych już rzutach (backhand, sidearm), nauczyłam się jak ćwiczyć, poprawiłam rzuty na odległość oraz nauczyłam się zupełnie nowych - hammer,a, airbounce'a, stejkera (nie wiem jak to się pisze), kick'a, chicken wing, z odbiciem ręką... Poza tym naprawdę miło pogadałam sobie z panem Darkiem na najróżniejsze tematy - od czysto seminaryjnych jak nakręcanie psa i wzmacnianie prawidłowego aportu, po masaż, wpływ szarpania się na zgryz i wiele innych, których obecnie (w stanie wycieńczenia po dwóch dniach intensywnej nauki) nie jestem już w stanie przytoczyć...
Pogoda aż za bardzo dopisywała w oba dni - zarówno ja, jak i mieszkająca u mnie na czas semi Yadira (Sonia) od labradorki Zmory - spiekłyśmy się na słońcu jak buraki. Obu nam dokuczają także mięśnie po wielokrotnym bieganiu, skakaniu, schylaniu się, ponownym bieganiu, schylaniu się... i tak do upadłego. Dziś nie przeszkadzało mi to jednak aby zaproponowaną przerwę wykorzystać do wymuszenia na biednym panu Darku nauki kolejnych rodzajów rzutów. Na zakończenie obu dni rozegraliśmy także mecze Ultimate Frisbee, co ostatecznie wyzuło z nas wszelkie siły, ale sprawiło także szalenie dużo frajdy (moja drużyna pierwszy mecz wygrała z wynikiem 4:3, a następnego dnia przegrała 3:4).
Ogólnie całość wspominam naprawdę bardzo miło i koniecznie będę chciała to powtórzyć w przyszłym roku, kiedy Uma już podrośnie i będziemy mogły pokazać coś więcej. Tym bardziej, że dziś przestała się też bać brania do pyska, przeciągania i aportowania standardowym (a więc wielkim dla niej) frisbee - a więc droga do tego sportu stoi przed nami otworem. Moja w tym tylko głowa, aby nigdzie nie zboczyć w trakcie.

Wracając zaś do zmian w socjalizacji mojego łaciucha... Od jutra postanowiłam egzekwować od napotykanych ludzi, aby nie głaskali mojego psa. Czas, kiedy mała wykazywała się nieufnością oraz strachem przed obcymi minął bezpowrotnie. Teraz muszę nastawić ją wyłącznie na mnie i przekonać, że od innych dwunogów nie uzyska nic fajnego - a więc nie opłaca się do nich biegać w trakcie pracy ze mną. Już widzę miny tych wszystkich ludzi, kiedy będę im mówić ,,przepraszam! proszę nie głaskać mojego psa...''. Ale sądzę, że te trochę zachodu zaowocuje w przyszłości świetną wspólną pracą.



PS. Boże, czuję moją twarz... Nie lubię swojej twarzy, a przez to słońce teraz ciągle ją czuję... Koszmar X_x

9 komentarzy:

  1. Ciężko jest wyegzekwować od obcych ludzi aby nie głaskali psa. Zazwyczaj pojawia się zaczepne pytanie "a dlaczego?" i kręcenie głową na "te wymysły". Strasznie zazdroszczę udziału w seminarium, mam nadzieję, że i nam się kiedyś uda :)
    A "opalenizna" zejdzie... pewnie razem ze skórą :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Taa, już widzę jak Cię ludzie słuchają z tym nie głaskaniem, taa XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak nie posłuchają, to będzie wrzask xp
    Nie będą mi, kurde, psa psuć dla własnej uciechy xp

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapewne nie raz usłyszysz jak to krzywdzisz swojego psa nie pozwalając mu bawić się z innymi... bo w końcu ci wszyscy "znawcy" są mądrzejsi...

    Kasia od Szczęściarza :D
    bestiarxd.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm, mina ludzi, którym nie będziesz pozwalała głaskać psa, będzie jak mina babci, kiedy nie chcesz dokładki obiadu ;p :
    "WTF ?!"
    Pozdrawiam,
    Nowy obserwator, Wiki & Neska

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaaa ja też chcę jeszcze raz na semi! :D
    A co do głaskania psa przez obcych to życzę wytrwałości, bo zbyt łatwo nie jest :/.

    OdpowiedzUsuń
  7. Postaram się być wytrwała, stanowcza i szybka w reagowaniu na łapy zbliżające się do Umci xp
    Ja mam to ułatwienie (a może utrudnienie), że za często z Umą nie jeżdżę w miejsca, gdzie jest dużo ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe jak zareagują :D
    Do mnie dzwonili ludzie z semianrum,bo zwolniło się miejsce ale odmówiłam..

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas pomogło krzyczenie na odległość - "Ostrożnie, on ma świerzba!" :D

    OdpowiedzUsuń